Lekcja zaufania – święte jezioro, dżungla i kakao

święte jezioro, dżungla i kakao

U nas pada śnieg, a w Gwatemali słońce. Taki jej urok, lato panuje tam cały rok. W grudniu wróciliłem z wyprawy do Gwatemali i chciałbym podzielić się tu kilkoma fragmentami z dziennika. Na trasie naszej podróży między jeziorem Atitlan i dżunglą dużo się działo. Właściwie więcej niż czasem wydarza się w trakcie całego roku. Dla mnie ważne było kilka cennych lekcji z tego okresu. Jedną z nich była lekcja zaufania odbywająca się w ramach warsztatów rozwojowych. Nad jeziorem Atitlan odbywaliśmy trekking szlakiem biegnącym wzdłuż wybrzeża. Ścieżka była wąska, a wokół rozpościerały się piękne widoki. W pewnym momencie dobrani w pary mieliśmy za zadanie założyć sobie przepaskę na oczy i kontynuować wędrówkę z zamkniętymi oczami.


Druga osoba z pary asystowała i czuwała wtedy nad bezpieczeństwem. Nigdy bym się nie spodziewał jak umysł szybko się przestawia na pozostałe dostępne zmysły. Dotyk wiatru na skórze, zapach ziół i kwiatów, promienie słońca wyczuwalne pod powiekami.. Paradoksalnie wszystko stało się bardziej wyraziste. Uwaga skierowana do wewnątrz dawała lekkie poczucie wyciszenia i błogości. Dla mnie było to przyjemne doświadczenie.

Oddanie kontroli na co dzień tak wytężonej organizacją kolejnych działań dało mi poczucie lekkości. Wiem że dla niektórych oddawanie kontroli nie jest łatwe. Zaskoczyło mnie z jaką łatwością pozwoliłem się poprowadzić. W końcu mogłem skupić się bardziej na odczuciach a nie na przebiegających we wszystkie strony myślach. Dla mnie to była lekcja zaufania, oddania kontroli, puszczenia. Na co dzień często trzymamy zbyt dużo obowiązków, zmartwień i zamiast być naprawdę tu i teraz jesteśmy w swoich głowach. Oddając kontrolę i ufając możemy odciążać swoją głowę i czuć się lepiej ze sobą. taki spacer, wędrówka z bliską osobą lub parterem z zamkniętymi oczami mogą być świetną formą uczenia się wzajemnego zaufania ale i praktyką puszczania nadmiernej często kontroli.

Jezioro Atitlan jest zamieszkałe w większości przez rdzennych mieszkańców Gwatemali – Majów. Dlatego to właśnie tu zdecydowaliśmy się wziąć udział w tradycyjnej ceremonii kakao. Majowie wierzą, że t a ceremonia pomaga uzdrowić serce. Mówią że gromadzi się wtedy energia, która temu służy.

Kakao to jedyna jadalna roślina zawierający anandamid, zwany hormonem szczęścia. Jest to neuroprzekaźnik wydzielany przez nasz organizm, podczas snu i relaksu, a także podczas dużego wysiłku fizycznego. Dlatego po spożyciu powstaje poczucie euforii. Majowie mówią również, że taka ceremonia podnosi wibracje miłości, dzięki którym jesteśmy w stanie spełniać naszą misję Życia.

Jednego wieczoru na tarasie naszego ośrodka, lodgy spotkaliśmy się w kręgu. Przybył do nas Izaias który jest duchowym przewodnikiem Majańskim i prowadzi takie ceremonie od dłuższego czasu. Na początku dowiedzieliśmy się o pochodzeniu i właściwościach samej rośliny a potem Izaias zaczął mówić słowa które trafiały wprost do naszych serc. Obrazy krewnych, członków rodziny, różne wydarzenia stawały mi same przed oczami. Ze słów przebijały się te o potrzebie wybaczenia i wiary. Było to poruszające. Cały czas piliśmy przygotowany przez Izaiasa napój z czystego kakao.

Czułem jak moje ciało rozgrzewa się i rozluźnia. W pewnym momencie poczułem uczucie gorąca i wzruszenia, sam już nie wiem czy pod wpływem wypowiadanych przez niego słów czy na skutek działania samego napoju.. 3 godziny minęły dużo szybciej niż się zorientowałem. Z wieloma z nas przewodnik pracował również bardziej indywidualnie i było to również bardzo inspirujące.

Dżungla natomiast to był już dla nas czas podsumowań. Ale mogliśmy też poczuć się jak dzieci, skontaktować z tą częścią nas która pragnie zabawy i przepływu. W Parku Narodowym Yaxha, jednym z bardziej niedostępnym w Gwatemali po spacerze przez ruiny stanęliśmy w kręgu. Malowaliśmy nawzajem swoje ciała i szukaliśmy wspólnych intencji które nas przyciągnęły w to miejsce. To niesłychane jak wszyscy w gruncie rzeczy jesteśmy podobni do siebie na którejś płaszczyźnie.. Nie widać tego tylko od razu. Wspólne wibracje mogliśmy też doświadczyć cieleśnie przez wydawany dźwięk na zakończenie dnia. Nie potrzebna wcale słów aby móc razem zaśpiewać i wyrazić się. W ten sposób stworzyliśmy spontaniczną i pełną harmonii mantrę.

Do ostatniego kręgu usiedliśmy na małej wyspie położonej na odległym jeziorze Yaxha. Znajdują się tam ruiny majańskiego miasta Topoxte. Niewiele osób tam dociera. Na całej wyspie nie było ani jednego turysty. Powoli się ściemniało gdy każdy z nas dzielił się tym co zabiera ze sobą do domu i co miało dla niego znaczenie…

Krzysztof Ruba


Posted in Gwatemala and tagged , , , , , with no comments yet.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current ye@r *